Środa, 25 listopada 2020

Sezon na listy i żółtą czcionkę

20 listopada 2020

Oto jeden z zeszytów z Jesiennej Trylogii. Jakże bardzo sezonowe, i to jak liście spadają poza skryptorium, dryfując przez mgłę świtu i WOAH THERE! Kiedy Amerykanie zaczęli nazywać ją jesienią? To znaczy, nie zrozum mnie źle, to właściwa nazwa na tę porę roku na północnej półkuli, ale krzyżyki. Cóż, nie omieszkam słuchać, że to pomieszane z zrzędliwymi mancuńskimi art-rockerami The Fall, ale może to tylko ja.

W każdym razie, wielką wiadomością jest to, że w końcu pozwolono mi spróbować Field Notes. Można powiedzieć, że w siedzibie Nero było trochę wahania, ponieważ - i miejmy to już za sobą - nie jest to absolutnie rzecz, na której można pisać wiecznym piórem. Szczerze mówiąc, widziałem lepszą definicję linii na bibule. Ale to po prostu nie jest to, co te są dla. Są one do wyłamania grafitu, widzisz - nie zabrałbyś swojej egzotycznej złotej babki na środek pola kukurydzy, aby sprawdzić wzrost upraw i zapisać wilgotność gleby i tym podobne, prawda?

Czas na trochę historii. Stany 'fly-over' USA mają, podobnie jak większość Kanady na północy, długą tradycję rolnictwa na dużą skalę, obsługiwanego przez firmy nasienne, ciągnikowe i tym podobne - a przedstawiciele handlowi rozdawali przydatne kieszonkowe notesy, aby przypomnieć rolnikom o ich marce. Na stronie Field Notes znajduje się ich wspaniała kolekcja, a poniżej znajduje się wyróżniający się przykład nagrywania naprawdę poważnych s$&t.

Obecnie Field Notes stworzył wspaniałe artystyczne wydania specjalne, a to jedno z nich, z trzema zestawami liści (grałem z amerykańskim wiązem). Sugerowano, że są one "jednorazowe", ale nie można było mnie przekonać, żeby je wyrzucić, to na pewno.

Zostałem ostrzeżony, że te mają tendencję do wyprzedaży dość szybko, więc jeśli to szczególne wydanie specjalne pływającej łodzi to może być najmądrzejsze zamówić jeden, zanim dojdziemy do testu ołówka. Masz to? OK, wyłączmy grafit!

To niesamowite, ile żółtych ołówków pojawia się, gdy idziesz ich szukać. Mamy tu vintage Sandhurst, Pentel frankenpencil, Calepino #2, gruby ołówek stolarski WorkZone, zupełnie przypadkowe HB, którego nawet ja jeszcze nie recenzowałem, i czcigodny Viking Skoleblyanten. Załatwił je wszystkie z łatwością, a potem nadal dobrze wyglądał. Może jednak urosły mi one na głowie - nawet jeśli nadal będę nosił przy sobie drugi zeszyt na stalówki podczas podróży z jednym!