Środa, 25 listopada 2020

Źródła i strzały (nie kosztują) skandalicznej fortuny

20 listopada 2020

Więc, jak się ostrzy ołówek? Niewinne wyzwanie, jak sądzisz. Skręcić, czy nie skręcić? Takie jest pytanie, czy szlachetniejsze w biurze jest obracanie się, czy branie broni przeciwko morzu ołówków...

Dobra, wystarczy już rzeźnika Bard. Jest to jednak poważne pytanie, szczególnie dla tych z nas, którzy byli szkoleni w czasach, gdy dzieci musiały udowodnić umiejętność posługiwania się ołówkiem przed ukończeniem studiów na "właściwe" pióro (i dokładnie wiesz, co to jest). Pamiętam jeszcze, jaka to była długa wędrówka przez całą klasę, żeby dołączyć do kolejki, żeby mój biedny stary nauczyciel mógł ostrzyc poobijaną Tradycję Staedtler'a za pomocą korbowej temperówki na biurku - i ku mojemu wstydowi przypominam sobie wiele alternatywnych strategii, które znalazłem, żeby odzyskać jakąś końcówkę do pisania bez tego całego palavera. Ale możecie być pewni, że nie będziemy się wtrącać w żaden z tych nonsensów. Jest to poważne pytanie, ponieważ wybranie niewłaściwego rozwiązania ostrzenia sprawia, że ołówek używa takiej niewygody, że istnieje nawet niebezpieczeństwo, że zamiast tego wpadnie w kulkę (horror!), podczas gdy znalezienie rytuału przywracania punktu, który działa dla Ciebie, może zrobić przyjemną kontemplacyjną przerwę między stronami tekstu lub szkicu.

Teraz oznacza to trochę więcej niż katalog Nerona Notes, ale jest tu też więcej niż kilka podręcznych widgetów, nigdy się nie bój. Będę tylko z góry o tym, co dla mnie działa. To nie będzie, obiecuję, być tak szalenie na górze, jak film instruktażowy na "Artisan ostrzenia ołówka" - chociaż rzut oka na to jest zbawienne przypomnienie, co dzieje się, gdy obsesja przejmuje...

Jednym z moich podręcznych stand-bysów od lat jest doskonały Granat. Jest to mosiądz, który mi się raczej podoba w wyglądzie i odczuciu, jest dość niezniszczalny, tworzy odpowiednio ostry punkt ołówka, a trochę niedrogiej niemieckiej inżynierii Möbius+Ruppert jest fajną rzeczą, którą można mieć w piórniku. Tutaj użyłem go do ostrzenia Blackwing Pearl, i jak widać wykonał on więcej niż odpowiednią pracę. Blackwing zrobić swoje własne też, a Nero dostarczy Ci jeden w mgnieniu oka; jestem pewien, że to bardzo dobre, ale trzeba ostrzyć każdy ołówek dwa razy (jeden skręt dla drewna, inny dla grafitu) po prostu nie zdarza się do mnie.

Ale co jeśli wolisz wyglądać i czuć się trochę starego dobrego lignitu? Trudno się dziwić, jeśli wolisz ołówek w obudowie drewnianej. Cóż, tam Nero ma coś raczej gustownego do zaoferowania, a raczej Viking robi. Ostrzarka Wikingów jest bardzo przystępna cenowo, wygląda bardzo fajnie i działa dokładnie tak samo dobrze jak Granat - całkiem możliwe, że M+R robi to w pierwszej kolejności dla Wikingów, ale to nie jest wcale takie złe.

Dokąd więc pójść, jeśli skromna, ale niezawodna kieszonkowa oferta niemieckiej inżynierii nie zrobi tego za Ciebie? Duży, drogi, stacjonarny automat z korbą wielkości młyna do kawy jest opcją, ale to zawsze wydaje mi się trochę de trop. Nadchodzi kilka nowatorskich rozwiązań, jak np. miniaturowy samolot stolarski firmy Høvel - i oczywiście poddam go testowi drogowemu, jak tylko będę mógł go dostać w swoje ręce. Ale moim zdaniem, stary dobry nóż do piór (jak na ironię) jest równie satysfakcjonujący - a dla dużych, grubych ołówków stolarskich jest to konieczność. Mój ostatni transport ołówków cieślarskich przyszedł z kieszonkową ostrzałką z obrotowym rękawem, co wydawało mi się sprytnym pomysłem, ale nie było zbudowane z odpowiednią tolerancją, aby dobrze działać - więc wróciłem do bardziej chłopskiego rozwiązania. Nie, to nie była literówka.

Pierwszą rzeczą, jakiej będziesz potrzebował, jeśli zejdziesz w dół tej konkretnej króliczej dziury, jest coś, co wyostrzy ostrzyć ostrzałkę. OK, OK, wiem, ale nie obiecywałem, że to będzie proste, prawda? Na szczęście, przenośna odpowiedź pochodzi od wspaniale nazwanego Eze-Lap (zastosuj wymowę Amurkina, jeśli chcesz), którzy robią czteropak diamentowych kamieni, który nawet idealnie pasuje do przestrzeni A5, jak pokazano tutaj przy odrobinie pomocy Clairefontaine. Widzisz, udało mi się też dostać trochę papieru do tego kawałka, nawet jeśli przy tej jednej nietypowej okazji nie piszę na nim.

Potem, w końcu, potrzebujesz poręcznego małego ostrza. Tutaj w Wielkiej Brytanii mamy surowe, ale dość rozsądne prawa dotyczące tych rzeczy, mające na celu zapewnienie, że jeśli w chwili rozproszenia uwagi zabierzesz swój piórnik do pubu, nie będzie on zawierał broni. Przestrzeganie tych praw w żaden sposób nie przeszkadza w skromnej sztuce ostrzenia ołówka; wymagane jest po prostu zapewnienie, że ostrze jest poniżej pewnej długości, nie "blokuje" sztywny, i nie ma żadnych sprężynowych jiggery-pokery. Chłopi, oczywiście, nie mają potrzeby takich rzeczy i tak, dlatego ostrzarka z wyboru na wyświetlaczu jest właśnie to; Svord Chłopie Mini. Bazuje ona na prostym scyzorykiem, którym w średniowieczu posługiwali się czescy chłopi, a obecnie jest produkowana w Mordorze Nowej Zelandii - no cóż, oczywiście. Ostrze to jest ze stali węglowej, nazwane nie ze względu na jego zakład w bieleniu prętów węglowych, ale ze względu na specyficzną odmianę stopu metalurgicznego, który dobrze ostrzy i trzyma jego krawędź. Rękojeści są dostępne w bardziej egzotycznych materiałach, w tym w drewnie i mosiądzu, ale ten tutaj jest mój, więc naturalnie, jest to fioletowy plastik. Wyskakuj chłopie, obróć się gładko, a około ośmiu pociągnięć nawet najtłustszym ołówkiem, jaki możesz znaleźć, wytworzy zadowalająco organiczny stożek, który wykonuje swoją pracę do perfekcji. Może nie jest to odpowiedź dla wszystkich, ale dla mnie to działa - i założę się, że właściciel Nero's Notesu już pracuje nad tym, gdzie go kupić!